Przygoda życia, czyli jak zostałam trenerką emisji głosu.

Śpiew zawsze towarzyszył mi w życiu. Jako dziecko zaczęłam interesować się emisją głosu (jeszcze nie wiedziałam, że to czego szukam, tak się właśnie nazywa), później trafiłam pod opiekę pedagogów, którzy pomogli mi rozwijać głos poprzez śpiew w chórze. Pasja ta towarzyszy mi już ponad dwadzieścia lat, mam za sobą tysiące godzin prób, setki występów publicznych.

Umiejętności emisyjne wyniesione z wieloletniego śpiewu bardzo przydają mi się w moim życiu zawodowym. Pomagają mi w prowadzeniu wielogodzinnych szkoleń, pozwalają swobodnie panować nad barwą głosu, jego siłą i tempem mówienia. Zawsze staram się w programie warsztatów psychologicznych przemycić trochę ćwiczeń oddechu, głosu. Szybko zaczęłam zauważać korzyści, jakie odnoszą moi klienci dzięki nauce głębokiego oddechu i prawidłowych technik emisyjnych. Dziś często słyszę, że krótka rozgrzewka oddechowa przed rozmową o pracę daje nie tylko ładny głos, ale przede wszystkim pomaga opanować stres i poczuć się pewnie. W pewnym momencie zaczęłam być proszona o wsparcie właśnie w tym konkretnym problemie – opanowaniu oddechu i głosu przy wystąpieniach publicznych. Moi klienci zauważali, że dobre przygotowanie to nie tylko opanowanie stresu, ale też technika mówienia i oddechu. Widząc coraz większe zapotrzebowanie na połączenie działań psychologicznych oraz emisyjnych postanowiłam zwiększać swoje kompetencje właśnie w zakresie emisji głosu.

Trafiłam na znakomite studia podyplomowe „Kształcenie głosu i mowy”, które przedłużyłam o moduł związany z dydaktyką. Już po pierwszym semestrze zaczęłam intensywnie prowadzić zajęcia z emisji głosu, ciesząc się z efektów, jakie osiągali moi kursanci.

W ten sposób zaczęła się moja praca trenerki emisji głosu, w której udało mi się połączyć zainteresowania z prowadzeniem firmy. Należę do tych szczęśliwych kobiet, które pasję zamieniły na pracę.